piszę, myślę, jem, kocham... czytam, patrzę, uprawiam seks... słucham, palę... jestem...
piątek, 02 września 2011

Kiedy dostałam do recenzji książkę "Ja, anielica" wybierałam się właśnie na urlop. Cieszę się bardzo, że miałam znowu okazję zajrzeć w życie Wiktorii, Piotra, Azazela (mojego ulubionego bohatera), Beletha i Kleopatry.

Dla przypomnienia odsyłam recenzji poprzedniej części - "Ja, diablica"

Tym razem Wiktoria - ponownie wplątana we wszystko przez diabły - trafia do nieba, albowiem Azazel, po nieudanym zamachu w piele, postanawia otrzymać skrzydła i zostać ... aniołem. Niezbyt dobrym aniołem, dodajmy:)

Niestety, pani Miszczuk od ostatniej książki niezbyt rozwinęła swój talent literacki. Niemniej, nic to książce nie odbiera. Nie jest ważne, że postaci nie są zindywidualizowane, nie jest ważne, że są bardzo papierowe. W zasadzie nic nie przeszkadza. Książka jest rewelacyjna. 

Dialogi śmieszą, sytuacje wyciskają łzy (ze śmiechu), narracja przyprawia o zawrót głowy (ten pozytywny). 

Ponownie Miszczuk łączy komedię, fantastykę, kryminał, romans i powieść obyczajową. Biorąc z każdego gatunku to, co najlepsze, napisała książkę może niezbyt ambitną, ale rewelacyjnie odprężającą. 

 

Katarzyna Berenika Miszczuk, Ja, anielica, Warszawa 2011

Premiera książki: 28.09.2011

 


19:56, asfaltowa_dziewczynka , wrony
Link Komentarze (7) »
Blog Forum Gdańsk 2010