piszę, myślę, jem, kocham... czytam, patrzę, uprawiam seks... słucham, palę... jestem...
piątek, 17 września 2010

O oswajaniu śmierci poprzez śmiech, humor i ironię pisałam niedawno tutaj. I oto mamy powieść z podobnego  –bardzo ostatnio modnego – nurtu.

Wiktoria zostaje zamordowana i trafia do magicznego korytarza, który okazuje się piekielnym – niezmiernie podobnym do naszego ludzkiego – urzędem, który przydziela nowym mieszkańcom miejsce zamieszkania i nowe zadania. Nasza bohaterka dostępuje zaszczytu – nie będzie zwykłym mieszkańcem piekła, ale stanie się diablicą, dostanie klucz i jabłko – symbol nie tylko grzechu pierworodnego, ale również władzy. I oto będzie werbowała nowych mieszkańców, tzn będzie toczyła walkę z aniołami o dusze śmiertelników (prawie jak w moralitecie).
Ale Wiktoria ze śmiercią pogodzić się nie może. Podróżuje więc pomiędzy piekielnym Los Diablos, a swoją ziemską kawalerką i żyje(dzięki diabelskim umiejętnościom)
na dwa etaty. A towarzyszą jej w tym zakochany diabeł – Beleth, Kleopatra (ta Kleopatra!) czy całkiem zwyczajna  śmierć.  Poznajemy też Azazela, który postanawia przeprowadzić w piekle rewolucję i odebrać władzę Lucyferowi.

Bohaterowie Ja, diablica są do siebie bardzo podobni. Brak im, niestety, indywidualizmu językowego, brak i też właściwie jakiegokolwiek innego indywidualizmu; trochę się zlewają, ale jakoś to w odbiorze książki nie przeszkadza. Czytelnik w zasadzie ( i bez zasady też) ich lubi, czuje do nich sympatię, a  już samo użycie w tytule zaimka „ja” uwierzytelnia – jeśli tak można w ogóle napisać – fabułę. Taki prosty zabieg sprawia, ze czytelnik od początku czuje się związany z bohaterami i ciekawy jest ich dalszych losów.  A oni – choć już nieżywi – kochają, nienawidzą, lubią, denerwują się, kłócą się.

Miszczuk raczej relacjonuje niż ocenia postępowanie bohaterów. W jej powieści brak nachalnego moralizatorstwa, a to sprawia, że czyta się ją jeszcze przyjemniej. Zdarzają się co prawda banały w stylu carpe diem, ale ani one nie rażą ani nie odpychają. A to wielki pozytyw – napisać powieść, która w założeniu ma przekazać proste życiowe prawdy bez namolnego pouczania.

Powieść to połączenie komedii, kryminału, fantastyki i romansu. K . B. Miszczuk rewelacyjnie posługuje się znanymi ogólnie popkulturowymi schematami, motywami i tematami – zmienia je, bawi się nimi, przypomina, przerabia. Dodaje do tego  masę uroczego humoru i tworzy mieszankę wybuchową. Ale jakże urokliwą.

 

 

 

tytuł: Ja, diablica
autor: K.B. Miszczuk
wydawnictwo: W.A.B
premiera: 6.10.10
ISBN: 978-83-7414-824-5


Blog Forum Gdańsk 2010