piszę, myślę, jem, kocham... czytam, patrzę, uprawiam seks... słucham, palę... jestem...
Blog > Komentarze do wpisu

SEN ZIELONYCH POWIEK - Edyta Szałek

To nie jest książka, którą się czyta w tramwaju wiozącym nas do pracy. To nie jest książka, którą się czyta w pociągu. To nie jest książka, którą się czyta w pośpiechu. To książka, którą się czyta na spokojnie, przy lampce wina, przy cieplej (dobrej!!) herbatce. Najlepiej pod kocykiem, kiedy w tle sączy się fajna muzyka.

Gretę poznajemy w sytuacji, kiedy opuszcza ona szpital. Zostawiłam za sobą przesiąknięte rozpaczą łóżko, sąsiada z bloku B, nałogowego onanistę, i pielęgniarkę obciętą na jeża z powodu jednego z pacjentów, który gdy miała je dłuższe, złapał ją za nie i mało nie skręcił jej karku*. Nie wiemy, dlaczego bohaterka w szpitalu się znalazła; wiemy jedno – chce uciec. Zacząć wszystko od nowa, zapomnieć… O czym?? Też nie wiemy… Każdy chce czasem uciec – Greta swój plan wciela w życie. Przyjaciółka odwozi ją na dworzec, żegnają się i … bohaterka zaczyna wszystko od nowa. Od tej pory prowadzi swoje samotne życie. Lubię swoją samotność. Nie rozumiem ludzi, którzy się jej boją. Samotność pozwala na zaczynanie każdego dnia od nowa bez obawy, że jest się za kogoś odpowiedzialnym, że jeśli wstaniemy za późno z łóżka, ktoś nie dostanie na czas śniadania, a ktoś inny będzie miał zasikanego pampersa** . Samotnośc pozwala mieć kontrolę. Ale czy naprawdę jest jej tak dobrze? Czy naprawdę odpowiada jej pracowanie po 14 godzin na dobę? Praca jest dobra, bo pozwala zapomnieć (choć na chwile). Czy naprawdę pasują jej krótkie, szybko kończące się i bezprzyszłościowe romanse? To pozwala nie brać odpowiedzialności za drugiego człowieka... Greta wybiera samotność. Samotność jest najbezpieczniejsza, bo wtedy nikt cię nie skrzywdzi, nikt z bliskich ci osób nie powie ci nic przykrego, nie obrazi, nie sprawi, że będzie się płakało. Ale w pewnym momencie w życiu Grety pojawia się On...Chomik...Mały, bezbronny i uzależniony od niej całkowicie wystraszony zwierzaczek bez ogonka. Czy pierwsza - od dwóch lat - żywa istotka zmieni postępowanie bohaterki? (pytanie retoryczne:) )

 

Edyta Szałek zadebiutowała Snem zielonych powiek niemalże genialnie. Dawno nie zdążyło mi się czytać równie dobrej polskiej książki z kręgu literatury popularnej. Autorka w sposób niemalże czarodziejski wprowadza czytelnika w świat bohaterki. Język powieści jest na tyle magiczny, że niemalże czujemy zapach chomiczych trocin, czujemy smak tortu serowego i magicznego drinka, który popija bohaterka. 

Jakby nie patrzeć, Edyta Szałek nie napisała książki odkrywczej - o samotności już było; o wyścigu szczurów -  było; o miłości - było; motywy oniryczne - były. Ale Edyta Szałek na niezwykły dar - potrafi tak pisać, ze w jej bohaterce widzimy wszystkie nasze lęki, w bohaterce widzimy to, przed czym sami uciekamy. Ale napisała Edyta Szałek książkę magiczną, pełną  wieloznaczności i niewiadomych. Stworzyła Szalek nowy świat.

Zakończenie... Wieloznaczne, trochę zadziwiające, trochę niepasujące do całości, ale - napiszę to chyba 15 raz - magiczne.

Z niecierpliwością, wielką niecierpliwością, czekam na kolejną powieść Edyty Szałek. 

 

**********************************************

* E. Szałek, Sen zielonych powiek, Zakrzewo 2007, s. 15

**Ibidem, s.33

wtorek, 30 listopada 2010, asfaltowa_dziewczynka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
grazyna1961.only
2010/12/13 11:13:40
Z przyjemnością przeczytałam tę recenzję, a ponieważ lubię czytać pod kocykiem z muzyczką w tle, zapewne sięgnę po tę książkę !
Pozdrawiam serdecznie, Grażyna co gotuje.
-
2013/09/19 12:54:58
Oj tak pmiętam jak ją kupiłem, takie świetne magnesy reklamowe był w zestawie ;) zapamiętałem dzięki temu tytuł :)
Blog Forum Gdańsk 2010